poniedziałek, 4 maja 2015

Gdyby nie ferie... a może to wina McGonagal ?

Kopiujemy dalej, choć nie do końca... zmieniłam trochę fragment w którym Hermi i Sev są sami. Przeczytajcie i oceńcie, moim zdaniem teraz jest o niebo lepiej ;) 
Do tej miniaturki też mam sentyment, bo pomysł powstał dzięki mojej przyjaciółce Kasi. Dziękuje kochana  !
>><<

Minerwa McGonagal pędziła do lochów z dwiema butelkami alkoholu - ognistą whisky i czerwonym winem.

-Severusie ! – Rozległ się ciepły, kobiecy głos po komnatach Snape’a.

-Czy ty kobieto nie możesz pukać? – burknął na nią.

-Ohh…przestań Sev. – Mężczyzna uniósł brew i zrobił zdziwiona minę na zdrobnienie swojego imienia. Zawsze tak robił. –Mam do ciebie sprawę… – Nauczycielka usiadł na fotelu naprzeciwko Snape’a.

-Może nie był, bym sam ! – rzucił szybko Mistrz Eliksirów.

-Severusie, wiem, że nie masz nikogo od lat ! A teraz słuchaj mnie. Nie, nie przerywaj mi ! Jedziesz ze mną w góry, jak za dawnych lat, w końcu zaczęły się ferie. – Posłała mu ciepły uśmiech. –Pamiętasz jeszcze jak to było ?

-CO?! Nigdy w życiu, z tobą nigdzie nie pojadę ! – zaprotestował.

-Może to cię przekona. – Puściła mu oczko i postawiła przed, nim na małym stoliku do kawy, butelkę Ognistej.

-Noo… Teraz, co najwyżej mogę się zastanowić. – Uśmiechnął się do niej złośliwie Snape.

I tak upłynęła cała noc dwójce przyjaciół. Na wspominaniu ubiegłych lat, narzekaniu na dyrektoria i uczniów i oczywiście na opróżnianiu kolejnych butelek alkoholu. (To ostatnie w końcu było najważniejsze)

>><<

Następnego dnia Mistrz Eliksirów obudził się w małym, drewnianym domku na zboczy jakiejś mugolskiej wioski. Leżał wpatrzonyw sufi małego przytulnego pokoju. Rozciągnął się, przetarł oczy i usiadł na łóżku , próbując odszyfrować, gdzie właściwie jest. Jeszcze raz przetarł oczy i zwlekł się z łóżka. Staną przed dużym oknem, gdzie na pewno było widać jego całą sylwetkę. Śnieg za oknem lekko prószył. Słońce przebijało się przez chmury. Idealna pogoda na narty. – pomyślał Mistrz Eliksirów. Stojąc tak przy oknie zdał sobie sprawę , że jest całkowicie nagi ! Nagi stoi przed oknem , gdzie jest pełno ludzi ! Czemu nie miał na sobie ubrań?! Przesuną się w stronę ściany , na której była duża drewniana.Od sufitu do podłogi. Otworzył ją i próbował znaleźć swoje szaty, ale tam ich nie było . O co tu chodzi ? Za drzwi pokoju doszedł, go zapach śniadania. Zaburczało mu w brzuchu. Wciągnął na siebie duży wełniany czarny sweter i spodnie w tym samym kolorze.(W końcu nie wyjdzie tam nagi!) Wyszedł z pokoju, gdzie zastał Minerwę.

-O co tu chodzi ? – Podszedł do stołu i usiadł na krześle obok niej.

- Dzień dobry, Severusie . – Uśmiechnęła się ciepło. Mam nadzieję, że nie boli Cię głowa. – Zachichotała. - Po prostu wiedziałam ,że przekonywała bym cię zbyt długo do tego, żebyś tu ze mną przyjechał , o ile byś w ogóle się zgodzi... Więc wczoraj spiłam cię i przeniosłam tu, do Wioski Ege. Pamiętasz ? Przyjeżdżałeś tu ze mną w dzieciństwie . – rozmarzyła się.

-Ty stara wiedźmo . – burknął na nią i posłał złośliwy uśmiech .

- Jedz i nie marudź Sev ! – Odwzajemniła jego uśmiech. Severus uniósł jak zwykle brew, gdy ona zdrobniała jego imię. - A swoją drogą to niezła aparycja… – Zachichotała McGonagal .

-CO?! CZY my… - zaczął szybko Snape.

- Nie, Severusie do niczego nie doszło. – dalej chichotała. Po prostu wczoraj, gdy byłeś pijany, chciałeś położyć się spać, ale ściągnąłeś z siebie za dużo… A ja nie mogłam znaleźć twojej piżamy. No i tak wyszło…

Mistrz Eliksirów zaczerwienił się lekko, ale zakrył twarz włosami, więc Minerwa nie mogła tego dostrzec.

-Ale… ja śpię nago. – powiedział, biorąc łyk kawy i nabierając na talerz grzanki i bekon.

Teraz to opiekunka domu Lwa się czerwieniła, a Severus wybuch śmiechem, do którego ona po chwili się przyłączyła.

>><<



Duży, drewniany zegar stojący w salonie wybił godzinę siedemnastą. Snape i McGonagal siedzieli w beżowych fotelach przed kominkiem sącząc swoje ulubione alkohole.

-Może pójdziemy na narty ? – zaproponował Snape.

-Przecież wiesz ,że nie jestem w tym dobra… - odpowiedziała zmartwiona, biorąc łyk alkoholu. - Po za tym, przy tobie zdążyłamjuż wypić prawie całą butelkę wina! I nie będę jeździć, po pijaku. – Uśmiechnęła się złośliwie, biorąc jeszcze jeden łyk wina.

-Teraz ci daruje, tę wykręty. – Uśmiechną się do niej równie złośliwie. - Ale jutro z samego rana zabieram cię na prywatne lekcje nauki jeżdżenia na nartach! – ogłosił jej i wstał z fotela, odstawiając pustą szklankę na malutki stoliczek obok.- Będę za dwie godziny. – Uśmiechnął się jeszcze i wciągnął na siebie długi czarny płaszcz, po czym wyszedł .

>><<



Stoki w wiosce Egee , o tej godzinie były prawie puste. Severus to lubił. Przynajmniej nikt nie będzie się na niego gapił, zważając na jego nie codzienny wygląd. Na jednym z policzków widniała duża blizna,wywałana w ostatniej bitwie o Hogwart, którą od czasu do czasu przysłaniały czarne jak heban włosy. Do tego oczy czarne jak niebo bez gwiazd. Minerwa mówiła , że można się w nich zatracić , ale to tylko głupie stwierdzenia starej czarownicy. – pomyślał Severus, zakładając na nogi narty. Podjechał do wyciągu i z dołu widział, że na szczycie jest trójka, młodych ludzi. Nie przejmował się tym zbytnio, do puki nie zdał sobie sprawy, że była to Hermiona Granger z dwójką jakiś mu nie znanych, równie młodych jak ona ludzi.

- Właśnie tak Inez ! – krzyczała Hermiona . - I odepchnij się! Pokarz jej jak to się robi William!

Chłopak podjechał do młodej, czarnowłosej dziewczyny i zjechał z nią na dół. Hermiona właśnie też miała to zrobić, gdy usłyszała łagodny aksamitny głos i woń tak dobrze znanego jej alkoholu.

- Dobry wieczór. Jak się pani miewa ? – zapytał zaintrygowany Snape.

Dziewczyna skostniała, obróciła się w stronę nauczyciela i spojrzała mu w oczy, po czym zdezorientowana odpowiedziała:

- Wi-wi-tam profesorze. Co pan tu robi? – Tak bardzo nie chciała się jąkać, ale jednak jej serce wygrało nad rozumem.

Mistrz Eliksirów roześmiał się i odpowiedział, dość pogodnie co zdziwiło gryfonkę.

-A nie widać ? Jeżdżę na nartach. – Zjechał ze szczytu ciągną za sobą dziewczynę, która wydała z siebie krótki pisk. Nauczyciel trzymał ją mocno za rękę. Hermiona nie mogła uwierzyć w to, co on robi. Jedna z jej nart dziwnie się wykręciła i zamiast jadąc z nauczycielem, staczała się z górki razem z, nim krzycząc. W końcu zatrzymali się obok jakiegoś drzewa. Nauczyciel był na niej. Wsparł się rękami tak, że pochylał się nad nią. Dzieliło ich tylko kilka centymetrów od swoich ust. Bylitak blisko siebie. Hermiona znów zatraciła się w oczach Snape’a.

- Ma pan cudowne oczy, profesorze… - powiedziała jak w transie.

- Tak sądzisz ? – zapytał ironicznie, zniżając się jeszcze troszeczkę do jej ust. - A ja myślałem, że umiesz jeździć na nartach.

-Bo umiem…profesorze…jakoś tak to wyszło że… - Miała go pocałować, gdy , odezwał się głos

-Hermi ! – krzyczał w jej stronę, wysoki blondyn z ciepłym uśmiechem.

Cały czar prysną. Severus szybko wstał i otrzepywał śnieg z włosów i płaszcza . Dziewczyna robiła to samo.

-Dobrze , że nic ci nie jest .– stanął przed nimi, dobrze zbudowany chłopak. - A pan jest chyba największym idiotą na świecie! Mógł pan ją zabić! – krzyczał teraz na Severusa.

Snape już otwierał usta, żeby dogryść nie znajomemu, ale Hermiona przerwała mu to :

-William uspokój się! – zaczeła - To mój były profesor. – Uśmiechnęła się ciepło patrząc na Mistrza Eliksirów. - Nie wyzywaj go od nie wiadomo kogo ! Należy się mu szacunek ! Nie, nie przerywaj mi kretynie! A teraz słuchaj, spróbujesz jeszcze raz w moim towarzystwie wyzwać tego, przemiłego człowieka, a zabije cię ! – krzyczała na chłopaka, który poczerwieniał do koloru dorodnego pomidora. Severus dziwił się w duchu. Co, właśnie powiedziała o, nim jego była uczennica „przemiły” ?

- Okey . Wybacz mi…

-To nie mnie przepraszaj, tylko profesora Snape’a. – rzuciła ostro, zdenerwowana była uczennica domu Lwa .

-Wybaczy mi pan ? – zapytał ze strachem chłopak .

Severus uniósł wysoko brew i zrobił lekceważącą minę, po czym założył ręce na piersi.

-Nie wiem. Raczej nie – Uśmiechnął się złośliwie Snape.

-A teraz spadaj! – rzuciła rozwścieczona dziewczyna, a chłopak ze spuszczoną głową obrócił się szybko i wy tym samym szybkim tempie, znikł za paroma drzewami. Dwójka ludzi stojących obok siebie wybuchła śmiechem.

-Nie wiedziałem panno Granger, że jest pani taka ostra. – Zśmiechnął się uśmiechem , który tak dobrze znała , posyłał jej go nalekcjach. Zimy uśmiech profesora Snape’a mrożący krew w żyłach. Uśmiech , którego bali się wszyscy pierwszoroczni. Dobrze, go było znów zobaczyć.- pomyślała. - Może wpadnie pani do nas na herbatkę lub coś mocniejszego ? – zapytał z tym samym uśmiechem.

- A owszem, profesorze. – Posłała  ciepły uśmiech.

Po czym ruszyli w stronę domku na zboczu wioski. Większość drogi przeszli bez słowa, nawet na siebie nie patrząc. Paręnaście długich metrów przed domem odezwała się Hermiona:

-Too…właściwie jak się pan tu znalazł?

-Oh… Granger – zaczął zirytowany. - W Hogwarcie są ferie, a co za tym idzie ja też je mam.

-Ahhh… tak….

-Ale spokojnie nie martw się o mnie, Minerwa jest ze mną . Więc jest, kto się mną opiekować, bo jak widać oczarował cię, mój urok osobisty. – powiedział tonem ociekającym jadem.

-CO?! NIE ! – Zaczerwieniła się i przyspieszyła kroku, tak, że szła przed nauczycielem. Hermiona poczuł ciepło ręki profesora, który złapał ją za ramię i odwrócił ku sobie.

- Jak to nie ? – zapytał szarmancko Snape, którego twarz wykrzywiła się w złośliwy uśmiech.

-Tak to…- Znów popatrzyła w jego oczy .Wiedziała, że oczy profesora, są jej zgubą . Nie umiała funkcjonować i myśleć racjonalnie patrząc w nie .Zesztywniała.

Mężczyzna przysunął ją ku sobie i objął w pasie, dalej nie spuszczając jej z oka i znów ich twarze były tak blisko siebie. Czuli swoje oddechy pełne pożądania. Hermiona rozkoszowała się tą chwilą, ale czy profesor nie robi sobie z niej jaj? Tym razem to Severus, chciał ją pocałować, gdy przerwała, im Minerwa .

-Severusie! Ty idioto! - Przerwała im krzycząca Minerwa, która szła w ich stronę. - Gdzieś ty był ! Czekam na ciebie 4 godzin ! Kolacja ci ostygła , palancie .
Snape szybko wypuścił, zdezorientowaną dziewczynę z objęć i popchnął ją lekko ramieniem w stronę kobiety w furii, tak, żeby zaczęła iść.

-Przecież nie jesteś moją matką ! – warknął na nią Snape.

-No może i nie ! Ale MARTWI… -przerwała na widok Hermiony, momentalnie zmieniając humor z wściekłej na przemiłą. - Ooo! Hermiona! Witaj moja droga. – Przytuliła ją. Wiem, że już późno, ale przyjdź na herbatkę. Co ty na to ? – powiedziała ciepło. - Idę o zakład, że profesor Snape nie raczył ci złożyć tej propozycji. – posłała mu gromiące spojrzenie, a on w odpowiedzi wywrócił oczami .

-Ależ nie. Właśnie szłam z profesorem Snape’m do Pani. – Uśmiechnęła się do niej i pod jej nie uwagę puściła Severusowi oczko.

-No dobrze…- Speszyła się i wdała w miłą rozmowę z byłą uczennicą, ale za pomocą legilimęci przekazała Snape’owi, że jeszcze się z nim policzy.

>><<

Cała trójka siedziała w salonie, przed kominkiem pijąc herbatę z miodem. Hermiona spędziła w domku byłych nauczycieli dość sporo czasu. Mówiąc krótko to dziewczyna nie zdała sobie sprawy, ile czasu już upłynęło. Za oknami było ciemno i zbierało się na zamieć, co zaniepokoiło McGonagal, która na myśl, że jej była, najlepsza uczennica ma wracać tak późno i to sama! Zaproponowała jej, aby została na noc. Dziewczyna bez zastanowienia przyjęła propozycję nauczycielki, która poszła na górę, żeby przygotować Hermionie pokój. Niestety, albo stety, wróciła ze zrezygnowaną miną i oświadczyła dziewczynie i starszemu mężczyźnie, że będą razem w pokoju, bo ani składzik na strychu nie chcę się powiększyć, to ani łóżko w pokoju Minerwy nie chce się powielić. Snape i Hermiona zrobili te samą rozczarowaną minę i pożegnali, już śpiącą Minerwę, która udała się do swojej sypialni, w nadziei, że wszystko potoczy się tak jak ma .

-Więc, może napijemy się czegoś na pocieszenie ? – zaproponował Snape, ze swoim ślizgońskim uśmiechem.

-Chętnie, ale dla mnie, to jest nagroda, żeby spać razem z panem w pokoju . –zaczeła się z, nim droczyć.

-Wino ?

-Ognista. – odpowiedziała z ciepłym uśmiechem

-Dobry wybór. – Snape przywołał butelkę z bursztynowym napojem i dwie szklanki. Kolejne godziny zleciały nad butelką alkoholu. Towarzystwo w tym czasie zdążyło się bardzo rozluźnić o czym świadczyło to, że ta dwójka zaczynała mówić do siebie po imieniu.

-Granger ! Opanuj się ! – parsknoł Snape. - My nie przeszliśmy na „ty”! – warczał na nią, śmiejąc się. - Wiesz co już późno, może położymy się spać ? – zapytał udając zmęczonego.

-Jeśli PROFESORWI zaczynają kleić się oczka to, owszem.

-Ahh..tak, tak. – odowiedział udając dalej zmęczenie i wstał z fotela, a Hermiona podążyła za, nim.

Dziewczyna zdziwił się, że nie próbował jej dogryźć. Może Snape po tym wypadku na nartach uderzył się w głowę i będzie dla niej miły. – pomyślała Hermiona, uśmiechając się pod nosem.

-A o to moje skromne progi. – powiedział aksamitnym tonem Snape, otwierając drzwi pokoju i przepuszczając ją pierwszą.

Dziewczyna weszła do pokoju i zamarła tam nie było dwóch łóżek! Tylko jedno duże, małżeńskie!
-Gdzie śpię ? – zapytała Hermiona zachowując resztki spokoju.

-Granger i ty niby byłaś najmądrzejszą uczennicą Hogwartu? - zadrwił z niej zamykając drzwi z pokoju. - Nie widzisz łóżka przed sobą ?

-Tak widzę , ale… będę spać z panem ? - wydusiła to z siebie .

- A, widzisz inne wyjście ? – odpowiedział jej z złośliwym uśmiechem , siadając na łóżku i ściągają z siebie ubrania . – Przecież cieszyłaś się na tą wiadomość.

- Nie sądziłam, że pan weźmie to tak na serio… - odpowiedziała i zaczerwieniła się na widok, rozbierającego się przed nią, Mistrza Eliksirów.

-No co się tak gapisz ? – syknął, rzucając jej szarmanckie spojrzenie. -  Zaraz dam ci coś do spania. – dodał spokojnie Snape.

Meżczyzna wyciągnął z szafy męski duży zielony T-shirt i podał Hermionie.

- Gdzie mam się przebrać ? – zapytała z lekkim strachem w głosie.

- Tu. – powiedział do niej z wyraźnym pożądaniem, kładąc się na łóżku i nie spuszczając jej z oka.

-Ale…- zaczęła .

-Cicho bądź, bo chcę się wyspać. No już rób ten striptiz ! I idziemy w kimno. – powiedział to w takim tonie, że Hermione przeszył dreszcz .

Odwróciła się plecami do Mistrze Eliksirów i zaczęła ściągać z siebie ubrania . Czuła wzrok profesora na swoim ciele. Oczy Snape płonęły pożądaniem. Były nauczyciel, gryfonki pożerał każdy skrawek jej ciała, który odkrywała przed, nim. Nie mógł wytrzymać, gdy dziewczyna wypięła się w jego stronę i ściągnęła spodnie. Snape zbliżył się do niej i objął ją w pasie, odwracając ją ku sobie. Tym razem oboje wiedzieli, że nikt nie może, im przeszkodzić. Hermiona pogłaskała policzek profesora na którym widniała spora blizna. Zastanawiała się chwile, co mogło ją spowodować, ale pomyślała, że dodaje mu uroku.
-Słodko, wyglądasz z tą blizną. – uśmiechnęła się do niego czule.
.On nie odpowiedział, pocałował ją gorąco. Mężczyzna nie lubił, gry wstępnej, wolał od razu przejść do rzeczy, ale tym razem pozwolił sobie na małe co nieco. Przeniósł dziewczynę na rękach do łóżka, odpinając jej biustonosz i uwalniają cudowne dwie półkule, które idealnie mieściły się w jego dłoniach. Zaczął całować jej brzuch, pocałunkami zbliżając się do jej mokrej kobiecości. Zatoczył językiem małe kółeczko wokół pępka. Jednym ruchem zdarł z niej koronkowe majteczki i  drogą pocałunków, pieszcząc dłońmi  stwardniałe sutki Hermiony, dotarł do jej wnętrza. Rozchylił jej uda i wycałował każde z nich. Stwierdził, że jej kobiecość jest całkowitym przeciwieństwem tego, co ta kobieta ma na głowie. Tu powierzchnia była gładka i mięciutka i co najważniejsze, cały czas ociekająca sokami. Zatopił język w jej ciele. Drażniąc nim z początku łechtaczkę, a także smakował jej po całej linii. Był nią zachwycony, ona wygięła się lekko w łuk i cichutko stękała z przyjemności. Opuścił jej wnętrze i wzbił się w górę do jej ust. Pocałował ją, a ona podniosła się i rozprawiła z jego spodniami. Pogładziła ręką nabrzmiały problem profesora, a on warkną, nie umiejąc wstrzymać w sobie pożądania. Dziewczyna zsunęła z niego jeszcze bokserki i jej oczom ukazał się bardzo interesujący sprzęt. Długi i gruby. Dotknęła językiem jego główki i powoli zaczęła pieszczoty. Snape nie mogąc wytrzymać chwycił za włosy brunetkę i pchną jej głowę w przód, aby jej usta mogły  posmakować go w całości. Poruszał jej głową coraz szybciej zdając sobie sprawę, że podnieciła go do tego stopnia, że skończy tę zabawę w jej ustach i tak też było. Usta Hermiony wypełniły się ciepłą słoną cieczą. Uniósł jej podbródek i palcem otarł małą kropelkę białej kleistej cieczy, która została na jej wargach. Ucałował ją i położył na łóżku, żeby złożyć jej pocałunek na piersiach i wbić w nią jednym płynnym ruchem. Był chaotyczny i stanowczy. Sprawdzał ją pod każdym kontem, dochodząc do jej najczulszego miejsca i doprowadzając ją do euforii. Szczytowali razem wykrzykując głośno swoje imiona. Szczerze mówiąc mieli szczęście, że Minerwa McGonagal miała mocny sen bo, inaczej pewnie przerwała bym, im te cudowne chwile.

>><<

Kolejny ranek mógł, by dla nich nie nastać, a noc się nie kończyć. Hermiona spała na torsie Snape’a. Minerwa uchyliła drzwi świeżo zakochanej pary, żeby zobaczyć ten słodki obrazek. Uśmiechnęła się i  zachichotała. 

Udało mi się ! – Pomyślała, zamykają cichutko drzwi pokoju.

niedziela, 3 maja 2015

Kara

Okey, prawie po pół roku na blox.pl stwierdziłam, że na blogspocie będzie mi lepiej. Więc wybaczcie mi jakieś nie dociągnięcia, muszę to w pełni ogarnąć i będzie gitara xD.
A tak nawiązując do mini~"Kara"~to mam wielki sentyment do niego, bo była to moja pierwsza taka "poważniejsza" mini. Napisałam ją z pomocą mojej koleżanki Natali, której serdecznie do dzisiaj dziękuje.
Wiem, że nie jest to najlepsze, ale ze względu na sentyment, dodaję :)

>><<
Noc spowiła Hogwart.

Finch razem z kotką wędrowali gdzieś po trzecim piętrze, a trójka przyjaciół - Hermiona Granger ,Harry Potter i Ron Weasley, właśnie tej spokojnej do tej pory nocy wymykali się ze szkoły, aby zobaczyć się z Hagrid'em, który miał, jakąś pilną sprawę.

Ron i Harry byli przejęci tym, co chcę powiedzieć, im gajowy, ale Hermiona nie miała do tego głowy. Wolała, by teraz, myśleć jak przekonać do siebie mężczyzne, którego pożądała od kilku długich miesięcy i nie w tym przypadku nie chodziło o Ronald'a, z którym była już rok. Młody Weasley już dawno ją znudził. Dziewczyna pragnęła nowych wrażeń, których nie mogła oczekiwaćod rudzielca. Hermiona pożądała mężczyzny, który górował, by nad nią w łóżku, który traktował, by ją jak swoją niewolnicę. Chciała, żeby swoim dotykiem, czy pocałunkiem wywoływał u niej płomień pożądania.

Gryfonka pomyślała o tym wszystkich przyjemnościach, których mogła, by doznać i z podniecenia, jęknęła :

-Hermi ! Cicho tam ! To nie miejsce i pora na to ! - uciszył ją Harry.

-Ale wiesz kochanie, jak wrócimy od Hagrid'a to chętnie się tobą zajmę. -dodał podniecony Ron.

-Pewnie... Nie marzę o niczym innym. - szepnęła nieco zrezygnowana Hermiona.

-Halo gołąbeczki ! Zaraz dojdziemy do wyjścia to sobie pogruchacie, a teraz mordy w kubeł ! - uciszał ich Harry.

Chłopiec miał rację, bo od wyjścia dzieliło ich już parę metrów. Po kilku minutach skradania się dotarli do drzwi. Harry złapał za klamkę drzwi frontowych ,i za progu wyłonił się Finch z kotką :

-Kogo ja tu widzę ? DO DYREKTORA ! - rykną złośliwie woźny.

Cała trójka ruszyła w stronę komnat dyrektor na czele z dumnym z siebie Finch'em. Po drodze Harry przeklinał cicho pod nosem przyjaciół. Byli już blisko posągu chimery, prowadzącego do Albusa Dumbeldora. Finch wymamrotał coś pod nosem, posąg  rozsuną się  i woźny zawołał z uśmiechem na ustach, wchodząc po schodach :

-Dyrektorze ! Uczniowie nie śpią ! Chcieli się wymknąć, ale ja ich przyłapałem na gorącym uczynku !

Dumny woźny wraz z "uciekinierami" wmaszerował na górę, gdzie czekał na nich nieco zaskoczony Albus Dumbeldor. "Goście"stali już przed dyrektorem, a on zaczął mówić :

-Więc co się stało ?

Jak już, mówiłem chcieli się wymknąć, a ja ich przyłapałem ! - pochwali się szybko, znów dumny Finch, trzymając kotkę na rękach .

- Dobrze , a wy co macie na swoją obronę ? - zapytał spokojnie Dumbeldor, gładząc się po brodzie.

Przyjaciele popatrzyli po sobie i zaczęli mówić wszyscy na raz. Hermiona tłumaczyła, że to Harry i Ron ją zmusili, a rudzielec poczerwieniał jeszcze bardziej niż zwykle i bełkotał, coś o tym, że nie ma nic wspólnego z tym. Harry jąkając się, prawie nie zrozumiale mówił, że szukał okularów.

Dumbeldor popatrzył na całą trojkę, potem na woźnego, który przyglądał się zakłopotanym gryfoną, po czym rzucił głośno, a żeby się uciszyli i poprosił Harrego, aby mu to wszystko wytłumaczył. Chłopiec zebrał się w sobie i postanowił powiedzieć prawdę :

-No, więc profesorze... To Hagrid wysłał mi sowę, żebyśmy się zjawili u niego dzisiaj w nocy.

-Rozumiem, a dlaczego kazał wam przyjść ? - zapytał spokojnie, dalej gładząc się po siwej brodzie.

-Nie mam pojęcia, nie napisał mi tego. - wyjaśnił Harry.

-Ohh...cały Hagrid - Westchną dyrektor. - No, ale już dobrze. Jutro pomyślimy nad waszą karą, a do naszego gajowego zaraz pójdę, żeby to wyjaśnić – powiedział poważnie starzec. -Panie Finch proszę teraz odprowadzić te zbłąkane owieczki do swoich sypialni. -dodał ostro dyrektor.

-Dobrze - z uśmiechem odpowiedział woźny. - Więc za mną !



>><<

Kolejnego dnia, po śniadaniu Hermiona ,Harry i Ron mieli się stawić w klasie profesor McGonagal, która wyjaśniła gryfoną, że dyrektor wyjechał dziś rano w ważnej sprawie i to ona według jego wskazówek ma rozdzielić, im kary.
Harry i Ron mieli przez cały miesiąc sprzątać łazienki i pomagać woźnemu patrolować korytarze. Hermiona, miała pomagać profesorowi Snape'wi, gdyż był w takim nawale pracy, że nie mógł sobie sam poradzić. Jednak dla młodej gryfonki nie była to kara, ale nagroda za złe uczynki, bo to właśnie profesor Severus Snape był obiektem westchnień dziewczyny .

>><<

Następny dzień był dla Hermiona bardzo obiecujący.
Nauczyciele ją chwalili, załapała kilka świetnych ocen, zdążyła przeczytać masę ksiąg, na której wcześniej nie miała czasu i w dodatku miała jeszcze dzisiaj spędzić wieczór z swoim profesorem eliksirów, cóż, że przy pracy, ale przynajmniej mogła być z nim - pomyślała zadowolona z siebie młoda czarownica.

Za oknem zaczęło się ściemniać, co zwiastowało, że gryfonka musiała iść odbyć swoją karę. Młoda dziewczyna z uśmiechem na twarzy podreptała kilkoma korytarzami i schodami kierując się w stronę lochów, ale w miarę, kiedy zbliżała się do klasy jej entuziasm znikał. Przystanęła na chwilę przed wejściem do sali, wzięła głęboki oddech i nie wiedząc dlaczego była zestresowana tym, co czeka ją za drzwiami klasy. Otworzyła je powili i już na powitanie poczuła na sobie zimny wzrok profesora. Uśmiechnęła się pod nosem dziękując Merlinowi, że to ona właśnie otrzymała tę karę.

-Dobry wieczór. - Zmusiła się, aby powiedzieć to, jak najbardziej z opanowaniem.

Snape popatrzył na nią, a ona z jego oczu oczytała rozbawienie i pogardę, którą do niej żywił - przynajmniej tak myślała Hrmiona. W myślach śmiał się z niej, że udawała poważną :

-Nie wiedziałem panno Granger, że potrafi pani łamać przepisy. - parskną, nad kociołkiem, do którego wkładał łyżkę, aby zamieszać znajdującą się w nim substancje.

- Profesorze jest jeszcze wiele rzeczy, o których pan o mnie nie wie. - Próbowała mówić poważnie, ale w jej głosie dało się wyczuć nutę pożądania.

Severus dostrzegł to, ale próbował nie okazywać zainteresowania tym faktem. Wychodziło mu to świetnie, życie nauczyło go jak w różnych sytuacjach zgrywać dalej zimnego i opryskliwego nauczyciela eliksirów :

-No więc, Granger na tamtej ławce. - Wskazał palcem, pierwszą ławkę po lewej stronie. -Leżą tam prace pierwszoroczniaków . Sprawdź je, a potem wysprzątaj składzik. - powiedział surowo.

Dziewczyna kiwnęła głową i ruszyła w stronę ławki, aby wykonać polecenie nauczyciela. Jednak nie zbyt mogła się na tym skupić, bo kątem oka podziwiała jak jej profesor krząta się po klasie , przez to popełniała wiele gaf i kreśliła po pracach co nie wyglądało estetycznie .

-Granger , ty idiotko ! Co ty robisz ?! Zostaw to już i weź się za sprzątanie, może pójdzie ci lepiej z szufelką i miotła, bo różdżkę zostawisz mi za bazgranie po referatach ! - Uśmiechną się do niej złośliwie

-Co ?! Nie ! – zaprotestowała. -Zrobię to, jeżeli będę mogła używać magii. - dodała zbuntowana gryfonka.

-Wiesz ja mogę zaraz się tym zając, bo już kończę ważyć ten eliksir, ale jeśli ty wolisz ze swoimi idiotycznymi przyjaciółmi sprzątała kible, to ja nie mam nic przeciwko. - powiedział drwiąc z niej.

Dziewczyna tym razem nie zaprotestowała .Oddała posłusznie różdżkę i przemknęła obok Snape’a, aby zając się koleją robotą.

Jednak ani Severus ani Hermiona nie mogli skupić się na swojej pracy, gdyż każde z nich pod nie uwagę drugiego spoglądało z pożądaniem na siebie.

W końcu młoda dziewczyna stojąc na drabince, przyuważyła wzrok profesora. Był zimny i pozbawiony uczuć.
 Westchneła zrezygnowana i przez swoją nie uwagę zrzuciła z pułki pudełko nowych fiolek. Snape mało nie wyszedł z siebie krzycząc na gryfonkę . Dziewczyna zarumieniła się i dostała gęsiej skórki słuchając obelg na jej temat, których wiązanka płynęły z ust Mistrza Eliksirów. Po paru długich minutach Snape zakończył "przemówienie" i oboje wrócili do pracy. Hermiona właśnie pochyliła się, aby zebrać z podłogi rozbite szkło, gdy nagle poczuła na karku zimy oddech, a na  biodrach oplatające ją wokół, również zimne ręce. Wyprostowała się i chcąc, nie chcąc musiała się uwolnić z obięć, ale zimne dłonie były zbyt silne, żeby się z nich uwolnić :

- Możesz mnie puścić ?! – wrzasnęła.

-Od, kiedy my jesteśmy na "ty" - szepną Snape  do jej ucha, przygryzając je lekko. Jej ciało przeszedł miły dreszcz.

-Od czasu, kiedy, postanowiłam sobie, że nie będę miała szacunku do starych zboczeńców. - uśmiechnęła się złośliwie.

-Grabisz sobie Granger !

Obrócił ja w swoją stronę i poparzył w jej oczy, czując na swoich ustach jej oddech. Hermiona powiedziała zadziornie :

- Myślisz , że o tym nie wiem ?

Snape uśmiechną się szarmancko i popchną ją lekko w stronę regału, z którego spadły jeszcze dwa pudełka fiolek. Od razu napierając na nią mocno i długo całując i zaczęła się zabawa. Nauczyciel chaotycznie badał każdy skrawek jej ciała jeszcze przez ubrania, ale zaraz potem bez żadnych cyrków czy ceregieli dosłownie zdarł z niej bluzkę i spódniczkę. Młoda gryfonka była przed, nim teraz w samej bieliźnie. Profesorowi eliksirów podobała się to co widzi. Patrzył na nią jeszcze przez chwile, po czym posadził ja na jednej z większych półek tak, że jej nogi oplatały ciało profesora. Snape rozpiął  stanik, z którego uwolnił dwie kształtne półkule. Bawił się jej sutkami, przygryzał je, lizał i doprowadzał ją do obłędu. Dziewczyna jęknęła pod wpływem dotyku, który zmierzał od piersi w stronę jej kobiecości. Severus zrobił krok poniżej pasa i teraz swoimi długimi, zimnymi palcami zaspokajał ją. Dziewczyna wygięła się lekko w łuk, jęcząc z rozkoszy imię nauczyciela . Mistrz Eliksirów poczuł, że mięśnie młodej czarownicy zaciskają się i już nie długo będzie szczytować dlatego chwycił ją za burze loków, które miała na głowie i skierował w stronę swojej męskości, która z chwili na chwilę rosła. Gryfonka rozpięła spodnie podnieconego profesora i jej oczom ukazał się dość długi i gruby penis, którego bez zastanowienia wzięła do ust . Najpierw lekko zaczęła lizać główkę, nauczyciel warkną. Po momencie pieszczot wzięła do ust całą resztę, ale niestety przy głębszych ruchach, Hermiona  krztusiła się, więc przestała, żeby się nie kompromitować. Chciała wstać, ale Snape chwycił ją znów mocno za włosy i w szybkim tępię poruszał jej głową. W tej chwili miał gdzieś, czy było to dla niej przyjemne. Chciał zaspokoić siebie. Kiedy poczuł, że dochodzi jeszcze bardziej wzmógł ruch jej głowy, co doprowadziło do tego , że młoda gryfonka czuła w ustach teraz ciepłą słodką ciecz. Nauczyciel eliksirów znów warkną z rozkoszy, którą dostarczała mu dziewczyna. Snape rozchylił jej nogi i teraz to językiem doprowadzał ją do istnej euforii. Młoda czarownica uginała się z rozkoszy, głośno jęcząc już za chwile miała szczytować, więc Severus szybkim ruchem wszedł nią, a Hermiona krzyknęła głośno jego imię tak, że było słyszalne na wieży astronomicznej. Mistrz Eliksirów wchodził w nią chaotycznie, szybko i ciągle zmieniając kąt. Kiedy trafił w ten czuły punk dziewczyna zaczęła szczytować . Po czym nie umiejąc ustać już na nogach opadła na zimne kafelki podłogi w składziku, a Snape zaczął się ubierać, patrząc z uśmiechem na gryfonke :

- Na dzisiaj koniec - powiedział stanowczo Severus - Idz już do siebie, Granger, a jutro posprzątasz mój gabinet .

Czyli będzie powtórka z rozrywki – pomyślała, ubierając zniszczone ubrania.